Pokazali kartkę prezydentowi. Sami też na nią zapracowali?
Wiele osób było oburzonych tym, że manifestanci podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy zakłócali hymn i część prezydenckiego przemówienia, poświęconego historii regionu
WODZISŁAW ŚL. Szerokim echem odbiła się nie tylko zeszłotygodniowa wizyta w Wodzisławiu prezydenta Polski Andrzeja Dudy, ale też towarzysząca jej manifestacja opozycji – głównie Wodzisławskiej Akcji Demokratycznej – i zorganizowana przez nią akcja "Czerwona kartka dla Andrzeja Dudy". Grupa manifestujących osób spotkała się najpierw pod wodzisławskim sądem z czerwonymi kartkami w dłoniach, aby w ten sposób okazać prezydentowi dezaprobatę. - Wolność, równość, demokracja! - wołali. - Konstytucja! Konstytucja! - krzyczeli. Później przenieśli się na płytę rynku, gdzie stali za barierkami, które wyznaczały przestrzeń związaną ze spotkaniem mieszkańców z prezydentem RP.
Mogli się powstrzymać
Manifestanci, których było około 60, skandowali głośno. Również wtedy, kiedy prezydent Duda wspominał o historii regionu. - Przyznam szczerze, że nie spodobało mi się to, że manifestanci głośno skandowali swoje hasła również wtedy, kiedy prezydent mówił o śląskich powstańcach, o ofiarach na kopalni Wujek. W porządku, mogli manifestować, kiedy prezydent mówił o sądownictwie, o bieżących sprawach, ale kiedy mówił o historii, mogli się powstrzymać. Ich zachowanie nie było eleganckie. Wiem, że raziło nie tylko mnie – mówi nam jeden z samorządowców, raczej nieszczególnie bliski obecnej władzy.
Okrzyki podczas hymnu
I nie był to głos odosobniony. - Wasza akcja pokazała dziś szczególnie podczas śpiewania hymnu Polski, o jaką demokracje walczycie – napisała jedna z internautek na profilu społecznościowym pod artykułem poświęconym manifestacji. W czasie, kiedy wykonywany był państwowy hymn, protestujący nie zaprzestali okrzyków. Wiele osób negatywnie oceniło takie zachowanie. Do starostwa powiatowego, które było organizatorem wizyty prezydenta RP, zgłaszali się oburzeni mieszkańcy, którzy uważają, że protest protestem, ale hymn należało uszanować. Część osób nie kryje też dezaprobaty, że zakłócano przemówienie prezydenta, a dokładnie fragmenty dotyczące np. powstań śląskich.
To świadczy o manifestantach
Starostwo Powiatowe w Wodzisławiu, które było organizatorem wizyty prezydenta, podkreśla, że manifestacja była zgodna z prawem. Jeszcze przed wizytą, wpłynęło zgłoszenie dotyczące organizacji protestu. - Żyjemy w państwie demokratycznym, protestujący mieli prawo do wyrażenia swojego zdania. Natomiast docierają do nas głosy oburzenia. Nie dlatego, że protestowano, tylko dlatego, że w trakcie hymnu - przyznaje starosta Ireneusz Serwotka. Dodał, że tego rodzaju zachowanie protestujących nie spowodowało żadnej interwencji ze strony organizatorów czy służb porządkowych. - To świadczy wyłącznie o tych, którzy protestowali. Pozostał niesmak. Szkoda jedynie osób, które przyszły na rynek, żeby posłuchać pana prezydenta. Im to przeszkadzało - podkreśla starosta.
Tłumaczenia opozycji
Zbigniew Kalinowski, organizator manifestacji podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Wodzisławiu Śl. zapewnia, że demonstranci nie zakłócali celowo wykonywania hymnu Polski. - Nie słyszeliśmy, że jego śpiewanie się rozpoczęło. Mazurek Dąbrowskiego został rozpoczęty bez specjalnego zaanonsowania, a powinny paść słowa „przygotować się do hymnu”. Kiedy zauważyliśmy, że trwa hymn, przestaliśmy manifestować - mówi Kalinowski. Dodaje, że demonstranci w żaden sposób nie wygwizdali Ślązaków, górników czy po prostu Polaków. - Nasza akcja demonstracyjna trwała przez całe przemówienie prezydenta i w żaden sposób się nie nasilała - wyjaśnia. Kalinowski przyznał zarazem, że trudno mu się do sprawy odnosić, bo choć był organizatorem manifestacji, to fizycznie nie było go z manifestującymi na płycie rynku. (mak), (art)